Jeśli istnieje jakaś „święta trójca” angielskich wpadek, to właśnie there, their i they’re zasługują na podium. Na pierwszy rzut oka różnią się minimalnie, a przy szybkim pisaniu, szczególnie w wiadomościach czy notatkach, niemal stapiają się w jedną całość. Dla osób uczących się angielskiego to frustrujące, bo czują, że znają zasady, a jednak błąd i tak czasem się pojawia. A co gorsza – nawet native speakerzy często mylą te formy, co tylko potwierdza, że nie jesteś w tym sam.
Angielski ma to do siebie, że lubi słowa brzmiące identycznie, ale znaczące coś zupełnie innego. I dopiero w praktyce – podczas pisania maili, postów, opowiadań czy nawet krótkich zdań – okazuje się, że intuicja płata figle. Dlatego warto je prześwietlić i oswoić.
„There” – słowo wskazujące, które kieruje nas w przestrzeń, miejsce lub opis sytuacji
„There” jest najbardziej intuicyjne, bo wiąże się z lokalizacją lub ogólnym wskazywaniem czegoś. To taki „wskazujący palec” w języku angielskim. Możesz go używać, kiedy mówisz o miejscu, ale też kiedy tworzysz konstrukcje typu there is/there are.
Przykłady:
There is a book on the table.
I’ve been there many times.
There seems to be a problem with the file.
Co ważne, to słowo przydaje się również wtedy, gdy nie chcemy jeszcze zdradzać konkretnego podmiotu zdania – tak jak w there is, które otwiera dopiero informację. To sprawia, że „there” pojawia się w tekstach wyjątkowo często i czasem automatycznie trafia w miejsce, gdzie pasują jego „bliźniacy”.
„Their” – zaimek dzierżawczy, który wyraża czyjąś własność
To forma dzierżawcza, czyli mówiąca o przynależności. Najłatwiej myśleć o niej tak jak o „jego/jej/ich” w polskim. Jeśli coś należy do „nich”, wstawiasz their. Bez apostrofu, bez skrótów, bez komplikacji.
Przykłady:
I visited their house yesterday.
The team shared their ideas during the meeting.
Students logged into their accounts.
Brzmi prosto, ale podczas szybkiego pisania ręka często wybiera to, co wygląda znajomo – i wtedy ich miejsce zajmuje „there”. Stąd tak wiele wpadek w mailach i wiadomościach.
„They’re” – skrót od „they are”, zawsze dający się rozwinąć
To forma, której najłatwiej pilnować, jeśli pamiętasz jedną uniwersalną zasadę: zawsze możesz rozwinąć „they’re” do „they are”. Jeśli po rozwinięciu zdanie nadal ma sens – bingo! Jeśli nie – znaczy, że wstawiony skrót jest nie na miejscu.
Przykłady:
They’re happy with the results. → They are happy… – pasuje.
I don’t know why they’re late. → They are late – wszystko gra.
Często jednak przy szybkim pisaniu sięgamy po „they’re”, bo brzmi znajomo i ma apostrof, który „wydaje się” ważny. Tymczasem apostrof w tym przypadku nie służy do dzierżawczości – jedynie skraca formę. Dla wielu osób to właśnie apostrof jest najbardziej mylący.
Dlaczego te trzy słowa wyglądają podobnie? Krótka historia fonetyki i uproszczeń w angielskim
Angielski ewoluował przez stulecia i w pewnym momencie język poszedł w stronę upraszczania wymowy, ale nie zawsze zapisu. Stąd wiele słów, które brzmią identycznie, choć mają różne korzenie i znaczenia. „There”, „their” oraz „they’re” to klasyczny przykład homofonów, które brzmią tak samo, choć funkcjonują zupełnie inaczej.
To właśnie tu rodzi się zamieszanie: mózg przetwarza dźwięk, a ręka zapisuje jego wizualną wersję. I nagle zamiast logicznego „their” w zdaniu ląduje „there” – bo tak usłyszeliśmy. Ten mechanizm jest całkowicie naturalny, dlatego tak wiele osób popełnia te same błędy.
Najczęstsze błędy, które pojawiają się w praktyce – i jak je szybko wyłapać
Widać je w mailach, raportach, prezentacjach, a czasem nawet w profesjonalnych artykułach. Oto kilka klasycznych wpadek:
I don’t know what their doing.
→ powinno być: they’re doingThere house is near the station.
→ poprawnie: Their houseThey’re ideas were interesting.
→ poprawnie: Their ideasI left it over they’re.
→ poprawnie: there
Najprostszy sposób, by ich unikać, to czytanie tekstu na głos albo „rozwijanie” skrótów w myślach. Mózg natychmiast wyłapie, że coś nie pasuje.
Jak nauczyć się rozpoznawać właściwą formę? Trzy skuteczne strategie
Oto metody, które u naszych kursantów w ŁOSIEM działają najlepiej:
Zadaj sobie pytanie o funkcję zdania.
– Jeśli wskazujesz miejsce → there
– Jeśli mówisz o przynależności → their
– Jeśli możesz powiedzieć „they are” → they’reOznaczaj słowa kolorami w ćwiczeniach.
To prosta, ale efektowna metoda – wzrok zapamiętuje kolory szybciej niż kształt liter.Rutynowo rozwijaj wszystkie skróty.
Nawet jeśli robisz to tylko w myślach, po kilku dniach przestaniesz mylić formy.
Przejrzysta tabelka, która porządkuje różnice
Poniżej szybkie zestawienie, które możesz dodać do swoich notatek:
| Forma | Znaczenie | Jak rozpoznać? | Przykład |
|---|---|---|---|
| there | miejsce, istnieje | „tam”, „jest” | There is a park nearby. |
| their | własność | można wstawić „ich” | Their idea was brilliant. |
| they’re | skrót od they are | można rozwinąć | They’re preparing dinner. |
Warto wracać do tej tabelki, dopóki różnice nie zaczną być intuicyjne.
Dlaczego te pomyłki tak bardzo przeszkadzają native speakerom?
Dla osób anglojęzycznych to podstawowa, wręcz elementarna różnica. Częsty błąd w tym obszarze może sprawiać wrażenie, że ktoś nie do końca panuje nad angielskim, nawet jeśli jego ogólne słownictwo i struktury są na wysokim poziomie. W korespondencji zawodowej takie drobiazgi mogą wpływać na odbiór profesjonalizmu, dlatego warto je dopracować.
W praktyce naprawdę wiele osób uczy się tego latami – i dopiero dzięki regularnej ekspozycji, czytaniu oraz ćwiczeniom zaczyna używać tych form bez zastanowienia.
Jeśli chcesz przećwiczyć takie niuanse z kimś, kto poprowadzi Cię krok po kroku…
…to ŁOSIEM jest świetnym miejscem, by wskoczyć na wyższy poziom. Możesz zapisać się na zajęcia lub korepetycje klikając w baner w artykule – to jedyny link w tekście, zgodnie z Twoimi zasadami. Nauczymy Cię myśleć w języku, żeby takie drobnostki przestały być wyzwaniem, a stały się czymś całkowicie naturalnym.
Kiedy różnice stają się intuicyjne – czyli moment, na który warto poczekać
Pomyłki mogą wydawać się irytujące, ale z czasem, przy odpowiedniej liczbie przykładów i praktycznej pracy z językiem, te trzy słówka zaczynają „klikać”. W pewnym momencie nie zastanawiasz się już nad tym, której formy użyć – po prostu czujesz, że jedna pasuje, a druga gryzie ucho. To stan, do którego dążymy podczas pracy z uczniami: swobodna, naturalna komunikacja, bez ślęczenia nad każdym słówkiem.
A jeśli chcesz dojść do tego szybciej, wiesz, gdzie nas znaleźć – my naprawdę lubimy te wszystkie angielskie kruczki i chętnie je razem z Tobą rozbroimy.

Cześć! Jesteśmy ŁOSIEM – nowoczesną szkołą językową, która łączy pasję do nauczania z innowacyjnymi metodami edukacji. Oferujemy zajęcia stacjonarne oraz e-korepetycje z języka angielskiego, niemieckiego, matematyki i programowania. Nasze placówki znajdują się w Nowym Tomyślu, Opalenicy i Grodzisku Wielkopolskim.
Potrzebujesz korepetycji? Zadzwoń – 667 213 252!




Dodaj komentarz